Kolejny tydzień i kolejna, po "Popiełuszce", polska premiera, która podnosi ciśnienie polskim krytykom filmowym. Jedni zastanawiają się czy "Kochaj i tańcz" to przypadkiem nie "pełnometrażowy wideoklip", inni widzą w produkcji TVN jedynie "produkt biznesowy". Wszyscy zgadzają się jednak w ocenie roli Izabelli Miko.